Zatem, niniejszym, jest nam niezmiernie miło. A poza tym, czujemy się nadzwyczaj podekscytowani. Że, po raz pierwszy w naszych tradycyjnych Aktualnościach. Możemy zaprezentować „całemu” światu sztukę, wywodzącą swe korzenie z TEATRU KIERUNKOWYCH NIEDOPAŁÓW. Rozumiejąc, że nie każdy Sz. Czytelnik tych słów, może nadążać, a może zaledwie podążać, za naszą narracją. Spieszymy „donieść”, że owe enigmatyczne kierunkowe niedopały to po prostu, resztki, które „pozostały” po kierunkach. Coś w rodzaju „odpadów orientacji”. Niewykorzystane fragmenty północy, południa, wschodu i zachodu. Kierunkowe „półprodukty” absurdalnej rzeczywistości. Czyli, kierunki, które nie załapały się do oficjalnego kompasu.
Mając nadzieję, że „wszystko” już wyjaśniliśmy. Pozostając jednak w przekonaniu, iż coś, co z pozoru powinno mieć sens, ale nie ma. I właśnie dlatego pasuje do teatru absurdu. Zapraszamy do zapoznania się z naszą premierą, premiery. Bo, być może podobna konwencja, nie zejdzie zapomniana z „afisza” naszej oficjalnej strony internetowej.
OBSADA:
Kompas - postać o twarzy okrągłej jak metafora.
Narrator - obojętny jak zepsuty barometr.
Marketingowiec - zapisuje wszystko, czego nie da się zrozumieć.
Elabika - mówi rzadko, ale gdy mówi, zmienia bieg rzek i strategii.
Tłum Postaci Ubranych w Różne Rodzaje Kompasów - ich istnienie uzasadnia istnienie absurdów.
(Na scenę wchodzi Kompas. Wchodzi w sposób, w jaki nikt nie powinien wchodzić - bokiem, a potem wertykalnie.)
Narrator:
Oto on. Bohater, którego nikt nie prosił, a każdy potrzebuje. Nie zwykły przedmiot, lecz zjawisko socjologiczne. Raz nosi kompas jako przebranie, raz przemyka jak kompas wędrowiec, a czasem, w chwilach życiowego kryzysu, deklaruje, że jego przeznaczeniem jest kompas kostium przebranie.
(Chwila ciszy, w której nawet cisza robi pauzę.)
Kompas:
Nie jestem tu dla ludzi. Jestem tu, aby kierunkować. A jednak ludzie mnie używają. Zakładają mnie jako kostium cosplay kompas, traktują jak kostium maskotka kompas, a ja znoszę to z godnością magnesu z poczuciem celu.
Marketingowiec (zapisuje gorączkowo):
„Znoszę to z godnością magnesu.” To będzie hasło. Może nawet misja.
(Znika pod biurkiem, szukając własnych motywacji.)
(Pojawia się Elabika, choć nikt nie widział jej wejścia. Może była tam zawsze.)
Elabika:
Wytworzyliśmy kostium reklamowy kompas. Nie po to, by był kostiumem. Ale po to, by był wskazaniem. Powstały również: maskotka reklamowa kompas, oraz przebranie kompas, a także strój kompas reklamowy. I to nie jako produkty. Ale stany skupienia kierunku.
Narrator:
I w tej chwili geometryczne figury w umysłach widzów zaczynają się kręcić. Każda z nich szepta: „Elabika wytycza drogę tam, gdzie nie ma dróg. Bo, drogi są zbyt mainstreamowe.”

(Na scenę wpada Tłum Postaci Ubranych w Strój Kostium Kompas. Poruszają się synchronizowaną chaotycznością.)
Kompas:
Każdy z was jest mną, a ja jestem każdym z was. Ale tylko Elabika potrafi was stworzyć tak, byście nie rozpadli się na przypadkowe kierunki.
Tłum:
Czy jesteśmy piękni?
Elabika:
Jesteście funkcjonalni. A to w marketingu większy komplement niż piękno.
(Wszyscy kiwają głowami w rytmie nieistniejącego metronomu.
Narrator:
W tym miejscu pojawia się Strój Promocyjny Kompas. Wiruje, choć nikt go nie wprawił w ruch. Jego ruch przypomina taniec północy, która zmęczyła się byciem poważną stroną świata. A tuż za nim, dumnie jak generał absurdów, wkracza stylowy kompas kostium reklamowy.
Stylowy kompas kostium reklamowy (patetycznie, choć nikt o to nie prosił):
Gdy marki błądzą, ja świecę.
Gdy reklamy nijaczeją, ja wskazuję.
Gdy świat traci sens, ja dodaję mu kierunek, choćby z przekory.
Marketingowiec:
To genialne! Nonsens, który brzmi jak logika. Czyste złoto.
(Wszyscy bohaterowie tworzą okrąg. Okrąg, oczywiście, symbolizuje kompas. I budżet marketingowy.)
Elabika:
Nie ma nic bardziej sensownego, niż dobrze zbudowany absurd. Dlatego tworzymy kostiumy, które są kompasami.
I kompasy, które są kostiumami. Bo marka bez kierunku jest jak scena bez widza. Istnieje, ale po co?
Kompas:
Powiadam wam: Jeżeli nie wiecie, dokąd zmierzacie, wybierzcie mnie. Jeśli wiecie, też wybierzcie mnie. Jeśli wątpliwości brak, wybierzcie mnie z przekory. I co najważniejsze, wybierając mnie zawsze wybieracie Elabikę.
(Zapada cisza. Ale taka, która ma coś do powiedzenia.)
Kraków, 25 listopada 2025