Czyli Kroniki Chomiczej Epopei Elabiki
Zanim na billboardach pojawiły się uśmiechy bohaterów, zanim marketing odkrył moc antropomorfizmu, świat znał tylko slogany. My - Elabika - byliśmy wtedy młodą, ale już niebezpiecznie ambitną pracownią. I właśnie wtedy, w tym burzliwym okresie, narodził się on: Chomik. Nie byle jaki gryzoń, lecz chodząca maskotka stylizowana na chomika, która na zawsze odmieniła estetykę reklamy z futrem.
Kiedy inni wymyślali hasła, my zadaliśmy sobie pytanie większe niż budżet klienta. Jak zrobić strój chomika, który nie tylko wygląda, ale myśli w rytmie marki? Odpowiedź przyszła jak olśnienie. W formie kostiumu stylizowanego na chomika, zrodzonego z kunsztu i tkanin tak miękkich, że dotykają emocji konsumenta.
Nie ma legendy bez ikonicznego elementu. Dla Sherlocka to lupa, dla Indiany - kapelusz. Dla nas - kostium reklamowy chomik w klasycznej eleganckiej marynarce. Którego nie należy traktować, jako „zwykły” strój, ale manifest. Zrodzony z potrzeby, by każdy gryzoń mógł wyglądać jak gentleman brandingu.
Dzięki temu, ta marynarka nie tylko błyszczy. Ale przede wszystkim woła na cały świat: „Oto marka, która ma klasę, wdzięk i kieszenie pełne orzeszków marketingu”.
Dzięki niej strój chomika w marynarce zyskał status ikony. Pojawiając się w legendarnych kampaniach, które do dziś cytuje się na zajęciach z komunikacji wizualnej. Przynajmniej my tak twierdzimy. A kto by śmiał podważać źródła z epoki wczesnej reklamosfery?
Maskotka reklamowa chomik to coś więcej niż kostium.

To manifestacja archetypu sprytu, energii i bezpretensjonalnego uroku. W której zaklęty jest duch wszystkich tych, którzy potrafią przetrwać zimę z uśmiechem. I planem komunikacyjnym na cztery kwartały. Dlatego ten ubiór chomika reklamowego stał się wzorcem, z którego czerpią twórcy marek. Od małych manufaktur po globalne koncerny. Które nie potrafią oprzeć się jego chomiczej sile perswazji.
Bo prawda jest taka. Kiedy klienci zobaczą maskotkę stylizowaną na chomika, nie widzą już reklamy. Widzą przyjaciela. A to jest waluta, której nie da się wymienić na budżet mediowy.
W Elabice wierzymy, że kostium reklamowy chomik to nie tylko przebranie. To wehikuł emocji, miękkie medium przekazu, instrument relacji między marką a odbiorcą. Stąd, kiedy nasz chomik maszeruje wśród tłumów, uśmiechają się dzieci, zatrzymują dorośli. A menedżerowie marketingu płaczą ze wzruszenia, że to właśnie ich logo wędruje na futrzanym brzuchu bohatera.
Tak, ten kostium stylizowany na chomika to więcej niż tekstura i kształt. To dowód, że branding może mieć puls i pyszczek.
Niektórzy mówią, że nasz chomik był pierwszym, który odważył się spojrzeć światu w oczy spod pluszowych brwi. Inni, że to tylko legenda. My natomiast wiemy, że od tego dnia reklama nie była już taka sama. Bo, kiedy wyruszała chodząca maskotka stylizowana na chomika. W granatowej marynarce, z błyskiem w oku i krokami pewnymi jak twarde dane z raportu. Każda marka zaczynała żyć naprawdę.
I właśnie dlatego mówimy z dumą, Jeśli marzysz o bohaterze swojej kampanii, nie pytaj czy, tylko kiedy zrobimy Ci chomika.