A zatem pora, by sięgnąć po Diariusz Skaczącego Marketingu i ukazać, jak kangur z Elabiki przeskoczył konkurencję. Wszak w owych annałach reklamy, pomiędzy rozdziałami o narodzinach neonów i triumfach singli. Istnieje osobny, pluszowy tom, zatytułowany z szacunkiem i lekkim uśmiechem: „Kangur, który skakał przez epoki marketingu”. Czyli historia, którą my, zespół Elabiki, znamy od podszewki, dosłownie. Bo to my wiemy najlepiej, jak zrobić kostium kangura. Który potrafi nie tylko przyciągnąć uwagę, ale wręcz hipnotyzować ją sprężyną radości.
Kiedyś, w czasach gdy brandy szukały jeszcze swojego totemu, pojawił się on - kangur. Nie taki z zoologicznego folderu, lecz symbol dynamiki, energii i niepowstrzymanej sympatii. Który zrodził się z potrzeby czegoś więcej niż logo. Z potrzeby ruchu, gestu, uśmiechu. Dlatego z naszej pracowni wyszedł
pierwszy kostium kangur kombinezon, który miał w sobie magię prostoty i profesjonalizmu.

Zanim zdążyliśmy zapakować go w karton, już miał swoją legendę. Mówiono, że to nie kostium, lecz narzędzie marketingowej teleportacji. W jednym podskoku przenosiło markę z przeciętności do panteonu rozpoznawalności.
Widzieliśmy go na eventach, w galeriach handlowych i na festynach. Kangurek z Elabiki, dumny, uśmiechnięty i zawsze gotowy na selfie. Zwłaszcza, gdy inni przebierają się z przymusu, on to robi z powołania. A jego kostium kangura to więcej niż materiał i gąbka, ale i symbol lekkości i profesjonalnego rzemiosła. Nic zatem dziwnego, że każda maskotka kangurek wywołuje efekt „wow”. Zarówno wśród dzieci, dorosłych i nawet tych, którzy twierdzą, że nie lubią maskotek (do czasu, aż przytuli ich nasz pluszowy kangur).
Kiedy reklamowa maskotka kangur po raz pierwszy pojawiła się na scenie targów w Poznaniu, branża westchnęła. „To nie jest tylko przebranie” - mówiono - „to manifest skuteczności”.
Każdy kostium reklamowy przebranie strój kangura był wówczas niczym medalion marki, talizman przynoszący szczęście sprzedażom i lajkom. Zresztą, nie przesadzamy - mamy dane, wykresy i anegdoty. Nasz strój kangurek w ciągu pięciu minut potrafi przyciągnąć więcej uśmiechów niż tygodniowa kampania w mediach społecznościowych. To fenomen, który w literaturze marketingowej powinien mieć swoją nazwę - efekt Elabiki.
Nie pytaj, jak zrobić strój kangura, jeśli nie planujesz stworzyć ikony. Bo my nie szyjemy kostiumów, my konstruujemy osobowości. Stąd, każdy strój przebranie kostium kangur wychodzący spod naszych rąk to nie tylko ubranie. Ale i wehikuł marki, jej ruchomy punkt odniesienia. Dzięki niemu nawet najbardziej nieśmiały produkt potrafi wyskoczyć z cienia i zapisać się w świadomości klientów.
A jeśli ktoś zapyta, dlaczego kangur? Bo to zwierzę, które nigdy nie cofa się do tyłu. I taka właśnie jest nasza filozofia brandingu - skaczemy tylko naprzód.
Z dumą zapisujemy tę opowieść w naszej marketingowej kronice. Przekonani, że kostium kangura, podobnie jak maskotka kangurek. Ale i reklamowa maskotka kangur - wszystko to nie są tylko produkty. Ale raczej fragmenty kangurzej epopei o ruchu, emocjach i autentycznym uśmiechu.
Bo, jeśli w świecie reklamy ktoś ma naprawdę skakać z radości, to tylko w kostiumie od Elabiki.